Naturalna pielęgnacja

Kochani jako, że od lat zajmujemy się z Maćkiem łączeniem starożytnej ajurwedy ze współczesną dietetyką i fitoterapią dzisiaj wpis, który jest przykładem syntezy. Mamy więc fragment jednej z naszych bestsellerowych książek „Zdrowa tarczyca” dotyczący naturalnej pielęgnacji. Mamy również 3 oleje ziołowe Prakriti, które idealnie wpisują się w potrzeby osób, które z niej korzystają. Gdy pisaliśmy 4 lata temu książkę nie przypuszczaliśmy, że wkrótce temat olejowania stanie się nam tak bliski…

Ps. Dorzucamy jeszcze przepis na naturalny, olejowy antyperspirant, z którego korzystamy od lat!

(…) „Nie nakładaj na skórę niczego czego nie byłbyś w stanie zjeść…!” – usłyszałam na jednym z pierwszych w swoim życiu wykładów o ajurwedzie kilka lat temu. Bardzo nie spodobało mi się to zdanie. Pracowałam jeszcze wtedy w dziale urody pewnego znanego magazynu dla kobiet. Codziennie przez moje ręce przechodziły setki pomadek, błyszczyków, kremów, tuszy, zapachów, szamponów i balsamów najbardziej znanych marek na świecie. Obdarowywałam nimi koleżanki z pracy, przyjaciółki i rodzinę. W mojej łazience i kosmetyczce znajdowały się tylko produkty najdroższych producentów. Jakie było moje główne kryterium wyboru kosmetyków? Cena! Wstyd się przyznać, ale kręciło mnie, że w pewnym momencie zawartość mojej kosmetyczki dorównuje wartości mojego komputera. Czułam się dzięki temu dopieszczona, rozpieszczona, … lepsza. Kiedy kończyłam moją współpracę z redakcją nie obawiałam się braku stałej pensji. Nie bałam się, że nie poradzę sobie jako wolny strzelec na tym niezwykle konkurencyjnym rynku. Przede wszystkim przerażał mnie fakt, że kończy mi się dostęp do tych wszystkich chemicznych, aksamitnych i kolorowych kosmetyków. Maciek i ajurweda uświadomiły mi, że toksyny zawarte w kosmetykach są bardziej niebezpieczne od tych w jedzeniu. Dzieje się tak dlatego, że pokarm nim trafi do naszego krwiobiegu zostaje przetworzony w jelitach i przefiltrowany w wątrobie. Kiedy nakładasz krem lub podkład, automatycznie przedostaje się on przez skórę i trafia do krwiobiegu! Konwencjonalne kremy na dzień, na noc, błyszczyki, pudry, tusze, cienie i pomadki zaczęły stopniowo znikać z mojego życia. Korzystam z nich oczywiście od czasu do czasu. Generalnie zaczęłam się rzadziej malować. Znalazłam dobrej jakości ekologiczne pudry mineralne. Oprócz bezbarwnych balsamów, praktycznie nie nakładam niczego na usta. Idąc za radami ajurwedy zakochałam się w olejach. Zastąpiły w naszej łazience balsamy do ciała. Maciek masuje nimi dzieciaki. Olej sezamowy ochrania mnie przed zimnem i toksynami, kiedy temperatura spada za oknem. Odżywia, ale również wspomaga proces oczyszczania. Maciek płucze przy jego użyciu jamę ustną. Kokosowy lata z nami w tropiki i pojawia się na półce w okresie gorącego lata. Jest znany ze swoich właściwości przeciwzapalnych, wysuszających i silnie wychładzających. Połączony z sodą oczyszczoną jest jednym z najlepszych, naturalnych, domowych antyperspirantów (pozbawionych trującego chlorowodorku glinu). Odżywczy migdał najbardziej lubię stosować na noc lub w przejściowych okresach. Woda różana połączona z olejem migdałowym doskonale zastępuje dwufazowy płyn d demakijażu! A sama róża – tonik. Róża nawilża, działa antyseptycznie, przeciwstarzeniowo i przeciwzapalnie. Poniżej przepis na znaną od tysięcy lat w ajurwedzie płukankę do ust przy użyciu oleju sezamowego lub kokosowego oraz wspomniany naturalny antyperspirant…

Uwaga: chciałabym jednak zaznaczyć, że nie zachęcamy was do skoku na głęboką wodę. Podobnie jak w przypadku diety, można stopniowo wprowadzać zmiany i obserwować jak wpływają one na zmianę naszego samopoczucia, odporności, stanu zdrowia (oraz skóry) i nastroju. (…)

Naturalny, domowy antyperspirant czy wiesz, że do praktycznie wszystkich konwencjonalnych antyperspirantów dodawany jest chlorowodorek glinu (aluminium chlorhydrate)? Ja przez wiele lat (do poznania Maćka) nie zdawałam sobie z tego sprawy. Coraz częściej obecność aluminium w kosmetykach łączona jest ze zwiększonym prawdopodobieństwem zachorowania na raka piersi. Badania potwierdzają, że aluminium znajdujące się antyperspirantach może wywoływać uszkodzenia DNA na poziomie pojedynczej komórki. Wywiera również negatywny wpływ na prawidłowe działanie receptora estrogenowego poprzez tzw. „naśladowanie estrogenu”, co bezpośrednio przyczynia się do problemów onkologicznych okolic piersi. Niestety większość wypróbowanych przez nas ekologicznych antyperspirantów często nie tylko nie przeciwdziała przykrym zapachom, ale jeszcze je potęguje. Najskuteczniej w naszym przypadku sprawdza się uwaga: sok z cytryny (neutralizuje przykry zapach) lub pasta z sody i zimno tłoczonego oleju kokosowego. Jak ją zrobić? Około 20 g roztopionego oleju kokosowego zimnotłoczonego zmieszaj z 60 – 70 g sody oczyszczonej (60 zimą, a 70 latem, kiedy olej jest płynny). Jeśli chcesz do pasty możesz dodać kilka kropli naturalnego olejku eterycznego (np. różanego), który nie wywołuje u ciebie niepożądanej reakcji alergicznej. Niewielką ilość pasty wsmaruj po kąpieli w pachy. (…)



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.